Trasa startuje ze Szczyrku na wysokości ok. 530 m n.p.m. i prowadzi na szczyt Skrzynnego – najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego (1257 m). Już od dołu czeka pierwsza niespodzianka: na stoku narciarskim króluje śnieg z armatek. Zamiast miękkiej pokrywy pod narty, trafiacie na twarde, nieregularne bryły lodu. Podejście jeszcze jakoś, ale zjazd tą drogą to prawdziwa mordęga – deski skaczą i szarpią, jakbyście jechali po betonowych wybojach. Takie warunki to jednak nieodłączny urok turów na początku sezonu – kto chce jeździć po puchu, musi poczekać na grudzień. Sytuacja diametralnie się zmienia na górze. Na trawersie w rejonie Skrzynnego czeka na Was nagroda: dziewiczy, nienaruszony śnieg, do którego prawie nikt jeszcze nie dotarł. Takie miejsca w pierwszych tygodniach sezonu to prawdziwy rarytas – warto podchodzić właśnie po to. Trasa prowadzi następnie w kierunku Przełęczy Salmopolskiej (Białego Krzyżu) na wysokości ok. 930 m n.p.m. Jeśli planujecie tu odpoczynek, koniecznie zajrzyjcie do Bikej Cafe – świetna kawa i ciasto (materiał niesponsorowany), idealne przed dalszym odcinkiem. Uwaga logistyczna: autobus linii 120 już nie dociera na Przełęcz Salmopolską. Ostatni przystanek to „Szczyrk Salmopol Solisko", co może zmylić. Skutek? Zamiast spokojnego odjazdu, trzeba nałożyć fokom powrót przez Przełęcz pod Malinowem na Solisko, a potem zjechać jeszcze raz tym betonowym śniegiem z armatek do nowej pętli autobusu. Dodatkowe kilometry i przewyższenie na koniec dnia dają się we znaki. Jak na pierwszą turę sezonu całkiem przyzwoite rozgrzewkowe. Nogi przepracowane, ale satysfakcja z górnego śniegu i kawy na Białym Krzyżu wynagradza wszystko.
Distance
21.1km
Elevation D+
1114m
Descent D-
1001m
Max elevation
1251m asl
Min elevation
530m asl
Hazard notes
Uwagi dotyczą przede wszystkim początku i końca sezonu, kiedy pokrywa śnieżna jest niewystarczająca lub nierównomierna. Lód od armatek – dolne partie stoku narciarskiego pokryte są twardym, zlodowaciałym śniegiem technicznym. Zjazd wymaga skupienia i może być bardzo wymagający, szczególnie przy słabszych umiejętnościach technicznych. Wystające kamienie – przy zbyt małej ilości śniegu naturalnego na niższych partiach trasy kamienie mogą być częściowo odsłonięte. Ryzyko uszkodzenia nart i upadku. W środku sezonu (styczeń–marzec) przy dobrej pokrywie śnieżnej oba zagrożenia praktycznie nie występują.